Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi majorus z miasteczka Jaworzno. Mam przejechane 74148.74 kilometrów w tym 197.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 24.76 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

2015 button stats bikestats.pl

2014 button stats bikestats.pl

2013 button stats bikestats.pl

2012 button stats bikestats.pl

2011 button stats bikestats.pl Flag Counter

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy majorus.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Portugalia 2014

Dystans całkowity:5249.99 km (w terenie 30.00 km; 0.57%)
Czas w ruchu:284:23
Średnia prędkość:18.46 km/h
Maksymalna prędkość:71.66 km/h
Suma podjazdów:53259 m
Liczba aktywności:45
Średnio na aktywność:116.67 km i 6h 19m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
125.31 km 0.00 km teren
06:49 h 18.38 km/h:
Maks. pr.:57.44 km/h
Temperatura:30.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2141 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 35.

Niedziela, 17 sierpnia 2014 · dodano: 10.01.2015 | Komentarze 0

Rano wychodzę z namiotu i uświadamiam sobie, że coś jest nie tak. Niby bezchmurne niebo, słońce świeci, środek lata i jesteśmy w Hiszpanii, ale termometr pokazuje tylko 12 stopni! No takiej temperatury to ja się nie spodziewałem. Ubieramy się ciepło i zaczynamy szybki i bardzo zimny zjazd. Dzisiaj czeka nas ciężki dzień. W planach mamy do przejechania 3 przełęcze. Na szczęście szybko robi się ciepło i można wrócić do "letniego" stroju. Wjeżdżamy na świetną drogę wzdłuż rzeki. Asfalt idealny, ruchu praktycznie nie ma, a widoki świetne. Do miejscowości Pola de Allande czeka nas 12 km lekkiego podjazdu. Tam też czekam na Pawła i robimy przerwę na jedzenie. Dalej kolejne 12 km pod górę na przełęcz. Jedzie mi się bardzo dobrze i szybko dojeżdżam na górę. Mapa kolejny raz nas jednak oszukała i do następnej przełęczy mamy zdecydowanie dalej niż się wydawało. Najpierw jednak czeka nas długi zjazd ze świetnymi widokami. W sumie w dół mieliśmy prawie 30 km. Zjechaliśmy do jeziorka i od razu zaczął się kolejny podjazd. Trochę już nam się nie chce jechać, w dodatku żar leje się z nieba. Powoli się jednak toczymy, ale jakieś 3 km przed przełęczą postanawiamy szukać noclegu. Udaje się za pierwszym razem. Rozbijamy się na polu obok domu. Kawałek dalej mamy źródełko z górską, lodowatą wodą. Pierwszy raz w mojej karierze wyprawowej podgrzewałem wodę do kąpieli na kuchence :P Wieczorem dociera do nas, że lepiej było rozbić się gdzieś przed podjazdem. Jesteśmy na wysokości ok. 870 m n.p.m. i bardzo szybko zaczyna robić się zimno. Szybko wchodzimy do namiotu, zabierając ze sobą cieplejsze rzeczy, żeby przetrwać noc.
Niech pogoda nikogo nie zwiedzie, jest bardzo zimno
Niech pogoda nikogo nie zwiedzie, jest bardzo zimno © Majorus
Środek lata w Hiszpanii
Środek lata w Hiszpanii © Majorus
Niesamowite chatki
Niesamowite chatki © Majorus
Świetna droga
Świetna droga © Majorus
Piękne drzewo przy drodze
Piękne drzewo przy drodze © Completny
Jedziemy między skałami
Jedziemy między skałami © Majorus
Mijamy jeziorka
Mijamy jeziorka © Majorus
Przerwa na jedzenie
Przerwa na jedzenie © Majorus
Podjazd na przełęcz
Podjazd na przełęcz © Majorus
Jeszcze trochę zostało
Jeszcze trochę zostało © Majorus
Widoki wynagradzają wysiłek
Widoki wynagradzają wysiłek © Majorus
Kolejna tabliczka do kolekcji
Kolejna tabliczka do kolekcji © Majorus
Teraz 30 km w dół
Teraz 30 km w dół © Majorus
Tak można jechać!
Tak można jechać! © Majorus
W zimie musi tu być sporo śniegu
W zimie musi tu być sporo śniegu © Majorus
Wszędzie góry
Wszędzie góry © Majorus
Dojeżdżamy do tamy
Dojeżdżamy do tamy © Majorus
I znowu się wspinamy
I znowu się wspinamy © Majorus
Coraz wyżej
Coraz wyżej © Majorus
Nocleg ze świetnym widokiem
Nocleg ze świetnym widokiem © Majorus
Route 2 882 026 - powered by www.bikemap.net





Dane wyjazdu:
114.08 km 0.00 km teren
06:34 h 17.37 km/h:
Maks. pr.:50.72 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1559 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 34.

Sobota, 16 sierpnia 2014 · dodano: 10.01.2015 | Komentarze 0

Rano tuż po przebudzeniu przychodzi do nas Hiszpan, który wczoraj zapraszał nas na kawę i mówi, że możemy liczyć na duże śniadanie. Dwa razy nie trzeba było nam powtarzać. Zostawiamy namiot, żeby przesechł i szybko udajemy się do domu. Tam czeka nas prawdziwa uczta. Dostajemy tosty z szybką, całą masę różnych płatków z mlekiem, jogurty, kakao, kawę. Zdecydowanie jedno z najlepszych śniadań na wyprawie. Dodatkowo dostajemy jeszcze masę jedzenia na drogę. Dowiadujemy się jeszcze, że w Oviedo jest stołówka, w której możemy dostać obiad za symboliczne 1 Euro. Dzień zapowiada się wspaniale. Wracamy do namiotu, żeby go zwinąć, a tu nagle z drugiego domu dostajemy rogaliki i kawę :) Hiszpanie potrafią miło zaskoczyć. W efekcie ruszamy dopiero po 10. Najpierw czeka nas cała masa pagórków, żeby dojechać do Gijon. Z początku myśleliśmy nawet, żeby je ominąć, ale dobrze, że tego nie zrobiliśmy. Na początek jedziemy do Universidad Laboral. Jest to największy budynek w Hiszpanii i robi niesamowite wrażenie. Tam też robimy sobie przerwę, żeby zjeść część zapasów, które rano dostaliśmy. Potem kierujemy się do centrum. Po drodze mijamy jeszcze stadion Sportingu i już jesteśmy na głównej promenadzie nad oceanem. Miasto wygląda bardzo fajnie. Plaża tuż obok nowoczesnych budynków. Gorzej jest z wyjazdem, bo wszędzie tylko autostrady. Wreszcie trafiamy na boczną drogę i z wiatrem jedziemy do Oviedo. W mieście zaczynamy poszukiwania stołówki, ale okazuje się, że jest sobota i jest zamknięte... No cóż, musimy obejść się smakiem. Zwiedzamy stare miasto z piękną katedrą. W ogóle cała starówka wygląda pięknie. Wyjeżdżając z miasta robimy jeszcze duże zakupy i znowu czekają nas pagórki. Na koniec dnia pokonujemy jeszcze jedną przełęcz i na szczycie szukamy noclegu. Tym razem też idzie błyskawicznie i po chwili namiot stoi rozstawiony w ogrodzie. Liczymy na jakiś poczęstunek, bo w ogrodzie masa ludzi, ale niestety już skończyli grillować.
Zielono i pagórki
Zielono i pagórki © Majorus
Pierwszy widok w stronę Gijon
Pierwszy widok w stronę Gijon © Majorus
Universidad Laboral
Universidad Laboral © Majorus
Universidad Laboral
Universidad Laboral © Majorus
Universidad Laboral
Universidad Laboral © Majorus
Universidad Laboral
Universidad Laboral © Majorus
Universidad Laboral
Universidad Laboral © Majorus
Universidad Laboral
Universidad Laboral © Majorus
Universidad Laboral
Universidad Laboral © Majorus
Stadion Sportingu
Stadion Sportingu © MajorusPlaża w Gijon
Plaża w Gijon © Majorus
Plaża widziana z drugiej strony
Plaża widziana z drugiej strony © Majorus
Centrum miasta
Centrum miasta © Majorus
Kościół Gijon
Kościół Gijon © Majorus
Wjeżdżamy do Oviedo
Wjeżdżamy do Oviedo © Majorus
Śliczne uliczki
Śliczne uliczki © Majorus
Główna atrakcja
Główna atrakcja © Majorus
Zwiedzamy Oviedo
Zwiedzamy Oviedo © Majorus
Pomnik pisarza
Pomnik pisarza © Majorus
Oviedo
Oviedo © Majorus
W mieście stoi cała masa pomników
W mieście stoi cała masa pomników © Majorus
Wszędzie widać katedrę
Wszędzie widać katedrę © Majorus
Chwila dla sponsora
Chwila dla sponsora © Majorus
Nowa część miasta
Nowa część miasta © Majorus
Nowa częśc miasta
Nowa część miasta © Majorus
Ostatnia przełęcz
Ostatnia przełęcz © Majorus
Wino za rekordowe 75 centów
Wino za rekordowe 75 centów © Majorus
Odjechaliśmy od oceanu to zrobiła się ładna pogoda
Odjechaliśmy od oceanu to zrobiła się ładna pogoda © Majorus
Route 2 858 124 - powered by www.bikemap.net



Dane wyjazdu:
130.59 km 0.00 km teren
07:21 h 17.77 km/h:
Maks. pr.:50.64 km/h
Temperatura:23.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1613 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 33.

Piątek, 15 sierpnia 2014 · dodano: 10.01.2015 | Komentarze 0

Rano okazuje się, że rozbiliśmy się tuż koło szlaku do Santiago i co chwilę słychać przechodzących pielgrzymów. Koło 9 ruszamy w drogę i wracamy się 2 km do wioski Santillana. Wczoraj nie mieliśmy już czasu jej zobaczyć, a w dodatku byłą tam masa turystów. Rano jest puściutko i wioska robi super wrażenie. Niedaleko są też jaskinie Altamira, ale je sobie odpuszczamy. Dalej jedziemy wzdłuż oceanu z wiatrem w twarz. Oczywiście nie brakuje pagórków, znowu robimy przewyższenia tyle, ile na górskich etapach. Pogoda super do jazdy. Około 23 stopnie i słońce. Jedynym problemem jest brak sklepów i święto. Po długich poszukiwaniach udaje się nam znaleźć tylko jakiś mały sklepik. Za to więcej szczęścia mamy z noclegiem. W jednym domu nam odmówili, ale w domu obok pozwolili rozbić się na polu. Dodatkowo mamy dostęp do wody. Po chwili przychodzą do nas ludzie, którzy nam odmówili i przynoszą jedzenie :) Sumienie ich ruszyło i dostaliśmy tortille domowej roboty, jakieś rybki, colę, piwo, jogurty, chleb, owoce i ciastka. Odzyskujemy wiarę w hiszpańską gościnność. Obok stał jeszcze jeden dom i po chwili jego właściciel przyszedł do nas i zaprosił nas na poranną kawę. Widać, że sąsiedzi konkurują, który z nich będzie bardziej gościnny. Zdecydowanie odpowiada nam taka rywalizacja.

Santillana
Santillana © Majorus
Stary kościół w Santillana
Stary kościół w Santillana © Majorus
Brukowane uliczki
Brukowane uliczki © Majorus
Jaskinie odpuszczamy
Jaskinie odpuszczamy © Majorus
Cały czas nad oceanem
Cały czas nad oceanem © Majorus
Ładne wybrzeże
Ładne wybrzeże © Majorus
Fajna miejscowość nad jeziorem
Fajna miejscowość nad jeziorem © Majorus
Gór nie brakuje
Gór nie brakuje © Majorus
Temperatura nie zachęca do kąpieli
Temperatura nie zachęca do kąpieli © Majorus
Charakterystyczne budynki
Charakterystyczne budynki © Majorus
Kolacyjka
Kolacyjka © Majorus
Trzeba wiedzieć gdzie się rozbić :)
Trzeba wiedzieć gdzie się rozbić :) © Majorus
Route 2 858 121 - powered by www.bikemap.net


Dane wyjazdu:
121.97 km 0.00 km teren
06:47 h 17.98 km/h:
Maks. pr.:62.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1589 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 32.

Czwartek, 14 sierpnia 2014 · dodano: 16.12.2014 | Komentarze 0

Dzisiaj obudził nas deszcz. Nie ma to jak sierpień w Hiszpanii. W związku z tym przewróciłem się na drugi bok i jeszcze trochę pospałem. Budzimy się dopiero o 8:30. Namiot już prawie suchy i można ruszać w drogę. Droga niesamowicie pagórkowata. Cały czas jedziemy niby wzdłuż oceanu, ale  wspinamy się na 100-150 m, by po chwili zjechać nad wodę i tak przez cały dzień. Dodatkowo na drogach pojawia się cała masa pielgrzymów idących do Santiago. Pogoda też nie rozpieszcza, bo co chwilę zaczyna kropić i wieje mocno w twarz. Przejaśnia się dopiero przed Santander. Samo miasto bardzo ładne, ale z opowieści innych myślałem, że zrobi na mnie większe wrażenie. Oczywiście podjeżdżamy promenadą pod siedzibę banku, czyli jeden z symboli miasta. Szybko i sprawnie przejeżdżamy przez centrum i wyjeżdżamy bez najmniejszych problemów. Dalej cały czas teren pagórkowaty. W dodatku na niebie pojawiają się ciemne deszczowe chmury. Nocleg znajdujemy za pierwszym razem na małym skwerku w wiosce. Obok jest plac zabaw, a na środku źródełko z wodą. Hiszpanie mówią, że jak tylko na jedną noc, to możemy się bez problemu tam rozbić. Po chwili od jednego z nich dostajemy ogromne cytryny prosto z drzewa. Na kolację wymyśliłem sobie kurczaka przygotowanego w papirusie. Muszę przyznać, że więcej z tym zachodu niż korzyści. Było co prawda bardzo dobre, ale Paweł już dawno zjadł kolację, a ja dalej ją przygotowywałem. W efekcie makaron miałem zimny, a przy smażeniu kurczaka spaliłem pokrywkę do menażki.

Mijamy grupy pielgrzymów
Mijamy grupy pielgrzymów © Completny
Docieramy nad ocean
Docieramy nad ocean © Majorus
Zbyt chłodno na kąpiel
Zbyt chłodno na kąpiel © Majorus
Plaża ładna, gorzej z pogodą
Plaża ładna, gorzej z pogodą © Majorus
Arena byków Santander
Arena byków Santander © Majorus
Santander
Santander © Majorus
Jeden z wielu pomników
Jeden z wielu pomników © Majorus
Budynek banku
Budynek banku © Majorus
Ciekawa budowla nad oceanem
Ciekawa budowla nad oceanem © Majorus
Promenada w Santander
Promenada w Santander © Majorus
Bank od drugiej strony
Bank od drugiej strony © Majorus
Kolejny pomnik
Kolejny pomnik © Majorus
Centrum Santander
Centrum Santander © Majorus
Całkiem neizły nocleg
Całkiem niezły nocleg © Majorus]
W oczekiwaniu na kolację
W oczekiwaniu na kolację © Majorus
Gotuj z Tomkiem
Gotuj z Tomkiem © completny
Dużo roboty, ale było pyszne
Dużo roboty, ale było pyszne © Majorus

Route 2 858 119 - powered by www.bikemap.net



Dane wyjazdu:
127.67 km 3.00 km teren
06:44 h 18.96 km/h:
Maks. pr.:53.59 km/h
Temperatura:19.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:869 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 31.

Środa, 13 sierpnia 2014 · dodano: 16.12.2014 | Komentarze 0

Przez większość nocy padał deszcz. Rano nie jest wcale lepiej. Lekka mżawka i zimno. Próbujemy jakoś przesuszyć namiot i ruszamy dopiero o 10. Do Vitorii mamy cały czas w dół. Wieje jednak mocno w twarz, więc można się rozgrzać. Samo miasto mimo kiepskiej pogody bardzo mi się podobało. Przejechaliśmy przez starówkę, wjechaliśmy na wzgórze z katedrą i pojechaliśmy na główny plac. Gorzej było z wyjazdem. Wszędzie same autostrady i tylko dzięki nawigacji udaje nam się wydostać polną drogą w odpowiednim kierunku. Zaczynamy podjazd na przełęcz i jednocześnie dopada nas deszcz. Postanawiam jechać dalej i była to dobra decyzja, bo po chwili przestaje padać. Podjazd był bardzo łagodny i niesamowicie się ciągnął. Ze szczytu czekał nas długi zjazd do samego Bilbao leżącego nad oceanem. Niestety tym razem dopada nas ulewa. Na szczęście znajdujemy przystanek i przeczekujemy deszcz. Nie możemy jednak za długo czekać, bo robi się późno, a musimy jeszcze przejechać przez Bilbao. W końcu ruszamy i wjeżdżamy do miasta. Sam wjazd ciągnął się przez ładne kilkanaście kilometrów. Bilbao to dosyć dziwne miasto, długie i bardzo wąskie. Kompletnie nie przypadło mi do gustu. Jest to największe miasto Kraju Basków. Zabudowa typowo przemysłowa z wielkim portem. Jedyne fajne rzeczy to ciekawy budynek Muzeum Guggenheima i stadion Athleticu, do którego udaje się dotrzeć z pomocą Hiszpanów. Podczas wyjazdu dogania nas jakiś dziadek na rowerze i mówi, że zna miejsce, gdzie możemy rozbić namiot. Narzuca nam bardzo mocne tempo i wspólnie przejeżdżamy spory kawałek. W końcu okazuje się, że chce nas zaprowadzić na jakiś odległy kemping i jakoś udaje się nam wykręcić. Nocleg znajdujemy w miarę szybko obok budynku zarządcy wioski. Mieszkańcy przygotowują się do fiesty, która będzie miała miejsce za kilka dni. Udostępniają nam łazienkę w budynku. Wieczorem stajemy się atrakcją dla całej gromady dzieci. Zleciały się chyba z całej wioski, żeby nas pooglądać :) Dotarliśmy nad ocean, ale to wcale nie oznacza, że kolejne dni będą płaskie i gorące.
Wzgórze z katedrą
Wzgórze z katedrą © Majorus
Vitoria
Vitoria © Majorus
Puste uliczki Vitorii
Puste uliczki Vitorii © Majorus
Wieża kościelna
Wieża kościelna © Majorus
Ciekawe malowidło
Ciekawe malowidło © Majorus
Wieża
Wieża © Majorus
Widok ze wzgórza
Widok ze wzgórza © Majorus
Ładne tabliczki z nazwami ulic
Ładne tabliczki z nazwami ulic © Majorus
Vitoria
Vitoria © Majorus
Pojawiają się flagi baskijskie
Pojawiają się flagi baskijskie © Majorus
Ładna Vitoria
Ładna Vitoria © Majorus
Żeby nie było wątpliwości gdzie jesteśmy
Żeby nie było wątpliwości gdzie jesteśmy © Majorus
Fatalny wyjazd z Vitorii
Fatalny wyjazd z Vitorii © Majorus
Kolejna przełęcz
Kolejna przełęcz © Majorus
Ładny krajobraz
Ładny krajobraz © Majorus
Chorizo :)
Chorizo :) © Majorus
Bilbao
Bilbao © Majorus
Muzeum Guggenheima
Muzeum Guggenheima © Majorus
Przed muzeum
Przed muzeum © Majorus
Czerwona fala
Czerwona fala © Majorus
Centrum Bilbao
Centrum Bilbao © Majorus
Nie zapominamy o Kraju Basków
Nie zapominamy o Kraju Basków © Majorus
Warto pytać ludzi o drogę
Warto pytać ludzi o drogę © Majorus
Przystrajanie stadionu
Przystrajanie stadionu © Majorus
Stadion Athleticu
Stadion Athleticu © Majorus
Kolacyjka z winem
Kolacyjka z winem © Majorus
Nocleg z super widokiem
Nocleg z super widokiem © Majorus
Route 2 858 118 - powered by www.bikemap.net


Dane wyjazdu:
126.66 km 1.00 km teren
06:55 h 18.31 km/h:
Maks. pr.:51.14 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1401 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 30.

Wtorek, 12 sierpnia 2014 · dodano: 16.12.2014 | Komentarze 0

Budzimy się i pogoda nieco nas zaskakuje. Jest chłodno, jedynie 16 stopni. Na początek dnia czeka nas ponad 10 km pod górę i pod wiatr. Na szczęście dalej do samej Pampeluny mamy już w dół i dopiero w mieście robimy pierwszą przerwę. Miasto kojarzy się głównie ze słynną gonitwą z bykami. Starówka bardzo mi się podoba. Wszystko ładnie zadbane, wszędzie odniesienia do byków. Oglądamy arenę byków pomnik upamiętniający coroczne gonitwy i wiele ładnych uliczek. Wyjeżdżając z miasta robimy jeszcze duże zakupy. Wyjazd idzie bardzo sprawnie. Cały czas jedziemy drogą wzdłuż autostrady. Znowu mamy sporo pod górę. Potem wjeżdżamy w dolinę rzeki. Wreszcie zaczyna nam wiać w plecy i jedzie się super, mimo tego, że mamy lekko pod górę. Noclegu szukamy około 20 km przed Vitorią. Tym razem udaje się bardzo szybko. Starsze małżeństwo zaprasza nas do ogródka. Miejsca jest niewiele, ale trawa idealnie przystrzyżona, jest wąż z wodą i możemy zjadać śliwki z drzewa. Wieczorem Paweł zaczyna gotowanie i okazuje się, ze psuje mu się palnik. Dobrze, że mnie zostało jeszcze dużo gazu, więc jakoś damy radę.

Mury w Pampelunie
Mury w Pampelunie © Majorus
Zaczynamy zwiedzanie
Zaczynamy zwiedzanie © Majorus
Ładne uliczki
Ładne uliczki © Majorus
Święty Franciszek
Święty Franciszek © Majorus
Centrum Pampeluny
Centrum Pampeluny © Majorus
Starówka
Starówka © Majorus
Zabytki na wzgórzu
Zabytki na wzgórzu © Majorus
Panorama na nową część miasta
Panorama na nową część miasta © Majorus
Starówka
Starówka © Majorus
Rynek w Pampelunie
Rynek w Pampelunie © Majorus
Starówka
Starówka © Majorus
Ratusz w Pampelunie
Ratusz w Pampelunie © Majorus
Arena byków
Arena byków © Majorus
Pomnik przypominający o gonitwach
Pomnik przypominający o gonitwach © Majorus
Trasa gonitwy
Trasa gonitwy © Majorus
Słynna gonitwa
Słynna gonitwa © Majorus
Tędy biegają byki
Tędy biegają byki © Majorus
Fajna pusta droga
Fajna pusta droga © Majorus
Do Lizbony jeszcze kawał
Do Lizbony jeszcze kawał © Majorus
Tak to można jechać
Tak to można jechać © Majorus
Nocleg w ogrodzie
Nocleg w ogrodzie © Majorus
Route 2 858 117 - powered by www.bikemap.net



Dane wyjazdu:
138.41 km 0.00 km teren
07:12 h 19.22 km/h:
Maks. pr.:51.22 km/h
Temperatura:32.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1256 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 29.

Poniedziałek, 11 sierpnia 2014 · dodano: 15.12.2014 | Komentarze 0

Z samego rana przychodzi do nas Hiszpan, który wczoraj pomógł nam znaleźć nocleg i przynosi symbol Camino de Santiago czyli muszle świętego Jakuba. Szybko się zbieramy i idziemy oddać klucz do baru. Tam kolejna miła niespodzianka, bo dostajemy kawę i ciastka. Postanawiamy wrócić do Huesci i zrobić zakupy. Okazuje się jednak, że fiesta trwa przez cały tydzień i wszystko jest dalej zamknięte. W małym sklepiku udaje się nam dostać coś do zjedzenia i musimy ruszać dalej. Kolejny mały market trafia się dopiero w Ayerbe 30 km dalej. Od tego momentu zaczyna się fajny odcinek drogi wzdłuż rzeki. Niby jest cały czas leciutko pod górę, ale ruchu nie ma, a po drodze jeszcze trafia się fajny widok na skały. Na przełęczy czekam trochę na Pawła. Ratujemy jeszcze jego mp3, które wpadło do wody i ruszamy dalej. Kolejny odcinek jest bardziej nudny. Jedziemy drogą prowadzącą wzdłuż autostrady i nie ma nic ciekawego dookoła. Paweł ma chyba kryzys, bo przy kolejnym postoju czekam na niego dłuższą chwilę. Wreszcie docieramy do jeziora i okazuje się, że droga jest zamknięta... No nic, ryzykujemy. Po chwili natrafiamy na pierwszą blokadę, przez którą wspólnymi siłami udaje się przenieść rowery. Kawałek dalej brama jest jednak zdecydowanie wyższa i musimy przedzierać się przez krzaki, a potem przenosić wszystko przez płot. Po krótkich zmaganiach z rowerami jesteśmy po drugiej stronie i powoli odjeżdżamy od jeziora. Wieczorem zrywa się bardzo mocny wiatr. Momentami prawie nie da się jechać, więc w najbliższej wiosce szukamy sklepu i noclegu. Okazało się, że najbliższy market jest 5 km dalej. Jedziemy tam szybko. Niestety nie ma szans na nocleg, bo same kempingi. Wracamy więc do poprzedniej miejscowości, w której wcale nie jest łatwiej. W końcu Hiszpanie wysyłają nas na boisko lokalnej drużyny. Po chwili zagaduję zarządcę stadionu i otwiera nam szatnie z prysznicami :) Na kolację pobijam swój rekord i zjadam ponad 20 parówek, czyli ok. 0,5 kg z makaronem i popijam litrowym piwem.

Poranna kawa
Poranna kawa © Majorus
Fiesta trwa
Fiesta trwa © Completny
Ayerbe
Ayerbe © Majorus
Skały jak w Meteorach
Skały jak w Meteorach © Majorus
Sporo tych tuneli
Sporo tych tuneli © Majorus
Fajna droga koło rzeki
Fajna droga koło rzeki © Majorus
Kolejna przełęcz
Kolejna przełęcz © Majorus
W oczekiwaniu na Pawła
W oczekiwaniu na Pawła © Majorus
Teraz będzie zjazd
Teraz będzie zjazd © Majorus
Camino de Santiago
Camino de Santiago © Majorus
Dojeżdżamy do jeziora
Dojeżdżamy do jeziora © Majorus
My nie przejedziemy?
My nie przejedziemy? © Majorus
Przedzieramy się przez krzaki
Przedzieramy się przez krzaki © Completny
Jeszcze tylko jeden płot i wracamy na drogę
Jeszcze tylko jeden płot i wracamy na drogę © Majorus
Do Santiago kawał drogi
Do Santiago kawał drogi © Majorus
Piękne jeziorko
Piękne jeziorko © Majorus
Liedena
Liedena © Majorus
Nocleg na stadionie
Nocleg na stadionie © Majorus
Route 2 858 111 - powered by www.bikemap.net


Dane wyjazdu:
131.85 km 0.00 km teren
07:28 h 17.66 km/h:
Maks. pr.:57.97 km/h
Temperatura:37.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1422 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 28.

Niedziela, 10 sierpnia 2014 · dodano: 15.12.2014 | Komentarze 0

Rano znowu nie możemy wcześnie wyjechać, bo namiot kompletnie mokry. Czekamy więc do 9 i ruszamy w drogę. Na początek czeka nas 10 km podjazdu, a dalej fajna droga wzdłuż rzeki. Szybko robi się jednak gorąco. Dalsza droga to ciągłe pagórki i niekończące się proste. Żar leje się z nieba. Jest to chyba najcieplejszy dzień podczas całej wyprawy. Cały czas jedziemy w pełnym słońcu, nie ma nawet skrawka cienia. Dodatkowo jest niedziela i wszystkie sklepy są pozamykane. Na szczęście co chwilę mijamy jakieś stacje benzynowe i tam nabieramy picie, które wystarcza jedynie na kilka kilometrów. Plusem jest to, że droga jest kompletnie pusta, bo jedziemy starą drogą wzdłuż autostrady. Wreszcie docieramy do większego miasta - Huesci. Mamy nadzieję, że uda się znaleźć jakiś otwarty sklep. Już po chwili orientujemy się, że coś jest nie tak. Masa ludzi na ulicach, wszyscy chodzą z zielonymi chustami. Trafiliśmy na fiestę! W mieście święto patrona, św. Wawrzyńca. Na początku jesteśmy zachwyceni, ale po chwili uświadamiamy sobie, że wszystkie sklepy będą pozamykane. Przejeżdżamy większość uliczek i w końcu udaje się znaleźć mały sklepik. Robimy konieczne zapasy i postanawiamy szukać noclegu na obrzeżach, aby jutro wrócić i zrobić większe zakupy. Dzisiaj poszukiwania idą bardzo opornie. Wreszcie po długim jeżdżeniu od domu do domu trafiamy na odkryty basen miejski. Podajemy się za pielgrzymów zmierzających do Santiago i dostajemy zaproszenie do wielkiej sali koło basenu. Dodatkowo możemy sobie za darmo popływać i skorzystać z łazienki. Jednak opłaca się długo szukać noclegu. Wieczorem idziemy do baru przy basenie na piwo, za które płaci nam barman. Dostajemy je w zmrożonych kuflach, a po chwili barman przychodzi z talerzykiem oliwek. Świetne zakończenie upalnego dnia.

Krajobraz pogórkowaty
Krajobraz pagórkowaty © Majorus
Dojeżdżamy do rzeki
Dojeżdżamy do rzeki © Majorus
Super kolor wody
Super kolor wody © Majorus
Wjeżdżamy do kanionu
Wjeżdżamy do kanionu © Majorus
Ciekawe tunele
Ciekawe tunele © Majorus
Dłuuugie proste
Dłuuugie proste © Majorus
Długie proste, a żar leje się z nieba
Długie proste, a żar leje się z nieba © Majorus
Ruiny na wzgózu
Ruiny na wzgórzu © Majorus
Fiesta w Huesce
Fiesta w Huesce © Majorus
Masa ludzi na ulicach
Masa ludzi na ulicach © Majorus
Jest też corrida
Jest też corrida © Majorus
Piwo w zmrożonych kuflach
Piwo w zmrożonych kuflach © Majorus
Nie narzekamy na brak miejsca
Nie narzekamy na brak miejsca © Majorus
Basen też niczego sobie
Basen też niczego sobie © Majorus
Route 2 858 110 - powered by www.bikemap.net




Dane wyjazdu:
118.20 km 0.00 km teren
06:54 h 17.13 km/h:
Maks. pr.:65.64 km/h
Temperatura:32.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1969 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 27.

Sobota, 9 sierpnia 2014 · dodano: 12.12.2014 | Komentarze 0

Po wczorajszej późnej kolacji dzisiaj za bardzo nie chce się wstawać. W końcu jednak się zbieramy i dostajemy pyszne śniadanie od Hiszpanów. W efekcie w drogę ruszamy dopiero o 10. Na początek czeka nas kilka kilometrów lekko w dół, ale już po chwili przypominamy sobie, że jesteśmy w Pirenejach. Czeka nas podjazd na kolejną przełęcz. Początek jest bardzo stromy, ale im dalej, tym droga staje się łagodniejsza, a nawet trafia się kawałek zjazdu. Przed przełęczą czekam na Pawła przy punkcie widokowym i końcówkę już pokonujemy razem. Teraz czeka nas świetny zjazd do miasta. Dalej jedziemy w dół, wzdłuż rzeki. Niby powinno być lekko łatwo i przyjemnie, ale niestety mamy wiatr w twarz, a dodatkowo nigdzie nie możemy znaleźć otwartego sklepu. Wreszcie robimy zakupy w Tremp i ruszamy na kolejny podjazd. Zapowiada się łagodnie, ale wcale nie było tak kolorowo. Niby przełęcz niska, ale widoki niesamowite, a namęczyć też się trzeba było trochę, żeby tam wjechać. Co najciekawsze po przejechaniu obok tabliczki z nazwą przełęczy dalej mamy w górę. Wreszcie docieramy na szczyt i zjeżdżamy do wioski. Szukamy noclegu, ale nie jest to łatwe, bo wioska malutka i nikt za bardzo nie ma ogrodu. Wszyscy jednak kierują nas do pobliskiego parku i mówią, że porozmawiają z zarządcą, żebyśmy mogli spędzić tam noc. Nabieramy wody do butelek z pobliskiego źródełka i rozkładamy się nad rzeką w parku. Kolejny mocno górzysty dzień za nami.

Tutaj spaliśmy
Tutaj spaliśmy © Majorus
Zaczynamy kolejny podjazd
Zaczynamy kolejny podjazd © Majorus
Widocznosć kiepska
Widoczność kiepska © Majorus
Klimatyczne wioski wzdłuż drogi
Klimatyczne wioski wzdłuż drogi © Majorus
Na punkcie widokowym
Na punkcie widokowym © Majorus
Nie może zabraknąć tabliczki
Nie może zabraknąć tabliczki © Majorus
Pora na zjazd
Pora na zjazd © Majorus
Źródełko z wodą
Źródełko z wodą © Majorus
Prawie jak w Mostarze
Prawie jak w Mostarze © Majorus
Super kanion
Super kanion © Majorus
Droga omijająca tunel
Droga omijająca tunel © Majorus
Wszędzie katalońskie flagi
Wszędzie katalońskie flagi © Majorus
Ostatni podjazd na dziś
Ostatni podjazd na dziś © Majorus
Trzeba chwilę poczekać
Trzeba chwilę poczekać © Majorus
Niby nisko, a widoki super
Niby nisko, a widoki super © Majorus
Paweł walczy z przełęczą
Paweł walczy z przełęczą © Majorus
Coraz wyżej
Coraz wyżej © Majorus
Jest i przełęcz
Jest i przełęcz © Majorus
Rzut oka w dół
Rzut oka w dół © Majorus
Zjeżdżamy!
Zjeżdżamy! © Completny
Nocleg w parku
Nocleg w parku © Majorus
Route 2 858 108 - powered by www.bikemap.net


Dane wyjazdu:
142.84 km 0.00 km teren
09:00 h 15.87 km/h:
Maks. pr.:71.66 km/h
Temperatura:33.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2936 m
Kalorie: kcal
Rower:Meridka

Portugalia 2014 - dzień 26.

Piątek, 8 sierpnia 2014 · dodano: 03.12.2014 | Komentarze 1

Rano wstajemy o 7, ale nie udaje się nam szybko wyjechać z powodu mokrego namiotu. Chwilę próbujemy go przesuszyć, ale w końcu musimy się zebrać, bo przed nami królewski etap. Od samego początku mamy pod górę. Na dobry początek wspinamy się kolejno na 5 przełęczy, z których każda kolejna jest wyższa, a zjazdów pomiędzy nimi praktycznie nie ma. Za to droga jest bardzo ładna, a pogoda też dopisuje. W połowie tego podjazdu robię dłuższą przerwę, aby poczekać na Pawła i zjeść trochę zapasów, których od wczoraj wieziemy dosyć dużo. Wreszcie wjeżdżamy na piątą przełęcz i rozpoczynamy szybki 10 km zjazd. Mamy już sporo przewyższenia za sobą, ale dopiero teraz zaczyna się najgorsze, czyli podjazd do Andory. Początkowo prowadzi drogą wzdłuż rzeki i bardzo powoli nabieramy wysokość. Potem wyjeżdżamy z lasu i uderza nas mocny wiatr w twarz. Jedzie się ciężko, ale trzeba się spieszyć, bo zaczyna się robić późno. W ostatniej wiosce przed głównym podjazdem czekam na Pawła. Zaczynam się już martwić, bo bardzo długo się nie pojawia. Pytam nawet przejeżdżających Hiszpanów, czy widzieli go gdzieś po drodze. Uspokajają mnie, że mijali go jakiś czas temu, gdy robił przerwę na jedzenie. Po długim oczekiwaniu wreszcie dojeżdża i ruszamy dalej. Znowu jadę zdecydowanie szybszym tempem. Podjazd idzie mi dosyć łatwo i bez większych problemów zaliczam kolejne metry. Wreszcie wjeżdżam do Andory i kawałek dalej znowu długo czekam. Wreszcie Paweł wyłania się zza zakrętu. Robimy szybką sesję zdjęciową przy tabliczce i atakujemy ostatnie kilometry przełęczy. Tym razem jedziemy już razem. Widoki moim zdaniem trochę gorsze niż na poprzednich alpejskich przełęczach. W końcu docieramy na przełęcz. Jest dosyć ciepło, bo ok. 20 stopni, więc na zjazd nie ubieramy się bardzo ciepło. Zjazd był chyba najlepszy podczas całej wyprawy. Świetny asfalt, dużo prostych, tylko czasami mocno przeszkadzał wiatr. Udaje mi się wyprzedzić kilka samochodów. Ze szczytu przełęczy czeka nas już tylko 50 km w dół do Hiszpanii. Jadąc bez pedałowania możemy oglądać ten piękny, górzysty kraj. Na chwilę wjeżdżamy do stolicy i przejeżdżamy przez centrum. Nie ma tam za dużo do oglądania. Masa luksusowych sklepów, pomnik zegarów i sporo turystów. W Andorze co kilkaset metrów znajduje się za to stacja benzynowa, a ceny są zdecydowanie niższe niż w sąsiednich krajach. Szybko jedziemy dalej, bo robi się już późno. Przed granicą łapie nas deszcz, ale postanawiam jechać dalej bez zatrzymywania i to okazało się być dobrą decyzją, bo po krótkiej chwili wyjechaliśmy z deszczowego obszaru. W pierwszym miasteczku szukamy noclegu. Bardzo długo nie udaje się nam nic znaleźć. Wreszcie spotkany Marokańczyk prowadzi nas na plac zabaw i mówi, że tam możemy się rozłożyć. Zagaduję jeszcze do Hiszpanów, którzy się tam znajdowali i po chwili zapraszają nas do domu. Idziemy do kilkupiętrowej willi. Organizują jakąś imprezę dla dzieci, ale mimo wszystko nas przygarniają. Hiszpania przywitała nas bardzo gościnnie. Znowu śpimy w łóżku, mamy dostęp do łazienki, a wieczorem dostajemy pyszną kolację. Świetne zakończenie królewskiego etapu.
Tam w dole spaliśmy
Tam w dole spaliśmy © Majorus
Pierwsza przełęcz
Pierwsza przełęcz © Majorus
Dzisiaj nie będzie łatwo
Dzisiaj nie będzie łatwo © Majorus
Pogoda znowu piękna
Pogoda znowu piękna © Majorus
Coraz wyżej
Coraz wyżej © Majorus
Kolejna tabliczka
Kolejna tabliczka © Majorus
Dzięki takim źródełkom dało się przeżyć
Dzięki takim źródełkom dało się przeżyć © Majorus
Znowu przełęcz
Znowu przełęcz © Majorus
Coraz wyższe góry
Coraz wyższe góry © Majorus
Piąta przełęcz
Piąta przełęcz © Majorus
Szybki zjazd
Szybki zjazd © Majorus
Tracimy wysokość
Tracimy wysokość © Majorus
Ruszamy do Andory
Ruszamy do Andory © Majorus
Czeka nas sporo wspinaczki
Czeka nas sporo wspinaczki © Majorus
Chwila przerwy
Chwila przerwy © Majorus
Coraz lepsze widoki
Coraz lepsze widoki © Majorus
Opuszczamy Francję
Opuszczamy Francję © Majorus
Kierunek Andora!
Kierunek Andora! © Majorus
Pierwsze miasteczko w Andorze
Pierwsze miasteczko w Andorze © Majorus
Nie mogło zabraknąć zdjęcia pod tabliczką
Nie mogło zabraknąć zdjęcia pod tabliczką © Majorus
Ostatnie 5 km
Ostatnie 5 km © Majorus
Jeszcze tylko trochę
Jeszcze tylko trochę © Majorus
Kończy się roślinność
Kończy się roślinność © Majorus
Ostatnie zakręty
Ostatnie zakręty © Majorus
Był tu też zawodowy peleton
Był tu też zawodowy peleton © Majorus
Ostatnia przełęcz zdobyta
Ostatnia przełęcz zdobyta © Majorus
Ciepło jak na taką wysokość
Ciepło jak na taką wysokość © Majorus
A na przełęczy oczywiście stacja
A na przełęczy oczywiście stacja © Majorus
Teraz 50 km w dół
Teraz 50 km w dół © Majorus
Ciekawy pomnik
Ciekawy pomnik © Majorus
Charakterystyczne rejestracje
Charakterystyczne rejestracje © Majorus
Kościółek w Andorze
Kościółek w Andorze © Completny
Panorama stolicy
Panorama stolicy © Majorus
Wjeżdżamy do stolicy
Wjeżdżamy do stolicy © Majorus
Słynny zegar
Słynny zegar © Majorus
Szybko opuszczamy Andorę
Szybko opuszczamy Andorę © Majorus
Z miłymi Hiszpanami
Z miłymi Hiszpanami © Majorus
Znowu śpimy w łóżku
Znowu śpimy w łóżku © Majorus